Samoopalacz – czy warto go stosować?

Samoopalacz – czy warto go stosować?

Moda na pięknie opalone ciało, zwłaszcza w samym środku sezonu wakacyjnego, nie mija od lat, a efektowna opalenizna jest marzeniem kolejnych pokoleń kobiet. Dziś jednak, w dobie powszechnej świadomości szkodliwego wpływu promieniowania UV na skórę, rezygnujemy z wielogodzinnych kąpieli słonecznych, zamiast niegdysiejszej opalenizny „na skwarkę” preferując delikatniejszy, ale znacznie zdrowszy efekt. Oparzenia słoneczne, przedwcześnie postarzała skóra z przebarwieniami lub zmarszczkami oraz ryzyko nowotworu to stanowczo zbyt wysoka cena za tropikalną opaleniznę.

Bywa jednak, że nawet bezpieczne i rozsądne przebywanie na słońcu jest niewskazane lub niemożliwe. Osoby uczulone na słońce, z wrażliwą, skłonną do poparzeń skórą lub zmagające się z chorobami, którym promienie słoneczne nie służą (np. żylaki albo trądzik) powinny zdecydowanie unikać kąpieli słonecznych. Czy więc będą zmuszone zrezygnować z marzenia o złocistej opaleniźnie? Nic bardziej błędnego – wystarczy sięgnąć po samoopalacz!

Samoopalacz – jak to działa?

Samoopalacz jest kosmetykiem imitującym naturalną opaleniznę. Efekt ten wywołuje znajdująca się w jego składzie substancja o nazwie DHA (dihydroksyaceton), odkryta w połowie lat 50. XX wieku. Wchodzi ona w reakcję z aminokwasami znajdującymi się w warstwie rogowej naskórka, czego efektem jest przebarwienie skóry, przypominające prawdziwą opaleniznę.

W odróżnieniu od działania promieni słonecznych DHA nie powoduje produkcji melaniny w skórze i działa powierzchniowo. „Opalenizna” powstała wskutek działania DHA pojawia się bardzo szybko, ale jest krótkotrwała – znika wraz ze złuszczaniem się naskórka. Sama substancja jest łagodna dla skóry, zazwyczaj nie podrażnia jej, ani nie wywołuje reakcji alergicznych, choć może powodować przesuszenie naskórka.

DHA nieidealne

Mogłoby się wydawać, że dihydroksyaceton ma same zalety – w końcu to jemu zawdzięczamy szybki, łatwy do uzyskania brązowy odcień skóry, bez konieczności narażania się na szkodliwe działanie promieni UV. Niestety, DHA ma również kilka uciążliwych właściwości, utrudniających stosowanie samoopalaczy.

Najbardziej kłopotliwe jest powstawanie nieestetycznych plam po użyciu samoopalacza. Wynikać one mogą nie tylko z niedokładnego rozprowadzenia preparatu na skórze, ale też ze specyfiki działania DHA – substancja działa bowiem silniej w tych miejscach na ciele, gdzie skóra jest mniej nawilżona, czyli np. na kolanach i łokciach. Osoby korzystające z samoopalaczy bardzo często skarżą się również na specyficzny zapach. Jest to efekt reakcji chemicznej DHA z naskórkiem, o której wspominaliśmy wcześniej – zawdzięczamy jej więc nie tylko błyskawiczną „opaleniznę”, ale też nieprzyjemny, choć nieszkodliwy zapach.

Naturalny samoopalacz bez DHA

Nieustannie rozwijający się i poszukujący nowych rozwiązań przemysł kosmetyczny kilka lat temu wynalazł antidotum na problem z przykrą wonią samoopalaczy, wprowadzając na rynek samoopalacze działające w podobny sposób, ale zawierające inną substancję czynną: erytrulozę. Jest to naturalny związek cukrowy, o składzie i działaniu zbliżonym do DHA, ale nie wywołujący nieprzyjemnego zapachu. Erytruloza przenika przez warstwę rogową naskórka wolniej niż DHA – dzięki temu mamy więcej czasu, aby równomiernie rozprowadzić samoopalacz na skórze, choć na efekty jego działania musimy poczekać nieco dłużej, bo około doby.

Erytruloza jest często stosowana w składzie naturalnych, łagodnych dla skóry samoopalaczy. Nic dziwnego, ponieważ nie powoduje ona podrażnień ani też nie przesusza skóry. Można powiedzieć, że naturalny samoopalacz bez DHA to kosmetyk pielęgnacyjny – zawierają one bowiem rozmaite dodatkowe substancje o dobroczynnych właściwościach dla skóry.

Naturalne samoopalacze, oprócz swojej podstawowej funkcji, jaką jest nadawanie skórze złocistego odcienia, w zależności od zastosowanych składników mogą też działać nawilżająco, łagodząco, przeciwzapalnie lub antyoksydacyjnie. Jednym słowem, są one najzdrowszym sposobem na poprawienie nie tylko kolorytu, ale też ogólnej kondycji naszej skóry.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
0 Comments

No Comment.

podobne wpisy

kosmetyki

Gdy skóra woła S.O.S – Samarité na uporczywe problemy skórne

    Jedne widać gołym okiem – i najczęściej brzydko wyglądają. Inne są niewidoczne, za to swędzą i się łuszczą. Problemy skórne, bo o nich mowa, mogą mieć podłoże genetyczne lub występować na skutek kontaktu z alergenami. Jedne i drugie uprzykrzają życie i pogarszają samopoczucie – psychiczne i fizyczne. Dlatego tak ważne jest, by skutecznie, ale delikatnie […]

    Czytaj...
    kosmetyki

    Pianka Foa-m my god! nagrodzona przez magazyn Women’s Health!

      Jury konkursu Produkt Roku 2020 magazynu Women’s Health uhonorowało piankę Foa-m my god! Alkemie w kategorii: produkty wegańskie. Celem konkursu było wyłonienie najlepszych kosmetyków dostępnych na polskim rynku. Produkty podzielone zostały na 10 kategorii, a w każdej z nich znalazły się też szczegółowe podkategorie.

      Czytaj...
      kosmetyki polecane

      NIEZBĘDNE NOWOŚCI ALKEMIE!

        Wiemy, że przez szybkie tempo życia i pośpiech, zdarza nam się pomijać niektóre etapy na krętej drodze dbałości o zdrową cerę. My mówimy: zwolnij. Odetchnij. Zadbaj o siebie. Ten kosmetyk to jeden z najważniejszych produktów, które powinnyśmy mieć w kosmetyczce…

        Czytaj...