Agnieszka Zydroń: Szanuję polskich mężczyzn

0

Agnieszka Zydroń – Businesswoman, felietonistka i autorka 3 książek, autorka artykułów w prasie kobiecej i biznesowej. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Prelegentka spotkań biznesowo-motywacyjnych, występująca na największych salach w Polsce (Torwar w Warszawie, Arena Gdynia, Spodek w Katowicach, Filharmonia Szczecin).

Ekobiety.pl: Dlaczego tak dużą rolę w swoich felietonach i wystąpieniach poświęca Pani na relacje międzyludzkie? Co jest w nich tak fascynującego?

Agnieszka Zydroń: W swoim życiu poświęciłam się nauce i biznesowi. Po wieloletnich studiach, które są moją wielką pasją już wiem, że żadna najlepsza uczelnia, żaden dyplom nie da nam tego, co zdobywamy doświadczając, stojąc twarzą w twarz z wyzwaniami, czując, jak pokonujemy różne drogi i koleje losu. Wykształcenie daje nam wiedzę, ale my potrzebujemy doświadczenia i tylko osoby, które potrafią naukę wykorzystać w realnym życiu są w stanie osiągnąć szczęście – w każdej dziedzinie. Pracując w biznesie, w handlu międzynarodowym, zarządzając dużymi projektami, zderzając się z mnóstwem niezależnych ode mnie czynników w własnych firmach – od ludzkich, przez polityczne, a nawet atmosferyczne – nauczyłam się najważniejszej rzeczy. W każdej dziedzinie, niezależnie czy jest to praca naukowa czy budowa domów, o sukcesie, porażce oraz satysfakcji i jakości wszystkiego co robimy decyduje umiejętność współpracy z ludźmi. Nie świetny pomysł, nie najlepszy materiał, ale to, czy potrafimy go podać innym, pokazać jego zalety, zbudować trwałe i zaufane relacje z odbiorcami, wspólnikami, partnerami w biznesie, otoczeniem. To jest niezwykle fascynujące. Jeżeli jesteś empatyczny, szanujesz drugiego człowieka, potrafisz zbudować relacje a jednocześnie zachować w tym asertywną postawę i mądrość – możesz w połączeniu z wytrwałą pracą osiągnąć praktycznie wszystko. Oczywiście roli relacji w życiu osobistym nie będę omawiała, ponieważ jest kluczowa i nadaje sens całemu naszemu istnieniu na tym świecie.

Ekobiety.pl: Co inspiruje Panią do dalszego działania?

Agnieszka Zydroń: Ludzie, którzy mnie otaczają. Energia świata, przyroda, pasja, dzieci. To, co jest wyższe niż pieniądze i materialne cele. Jeżeli odnajdziesz to, co kochasz – rano wstajesz pomimo deszczu i chcesz działać. Masz w sobie pokłady mocy i uśmiechu. Zanim jednak to nastąpi trzeba zazwyczaj spróbować kilku dróg, które nie są dla nas. To najcenniejsze, bo daje nam wiedzę o nas samych. Nie lubisz samotności, nie jesteś introwertykiem, a jakoś z rozpędu utknęłaś w projektach internetowych samotnie w domu. Powoli gubisz chęć szykowania się rano, rozwijania skrzydeł. To nie wina branży, a jedynie znak, że to nie miejsce dla Ciebie. Warto próbować innych działań, aż znajdziemy to, co daje nam rano energię do pokonywania słabości i wypalenia. To nie przychodzi od razu. Ja znalazłam to, co kocham w życiu i to w połączeniu z relacjami międzyludzkimi daje mi największą inspirację do dalszego rozwoju.

Ekobiety.pl: Spotkania podczas wykładów z tyloma osobami na pewno są interesujące – czego nauczyła się Pani od swoich słuchaczy?

Agnieszka Zydroń: Od każdego czegoś się uczę. Nie ma dla mnie znaczenia wykształcenie, wygląd, zasób portfela drugiego człowieka. Ostatecznie wszyscy skończymy podobnie. Dzieci są podobne, później na kilkadziesiąt lat dzielimy się na klasy, środowiska, porównujemy swoje dokonania, rywalizujemy a ostatecznie na koniec życia wszyscy mamy to za sobą i pozostaje nam jedna weryfikacja życiowego sukcesu – czy mamy wokół bliskich ludzi, czy jesteśmy zdrowi i czujemy się kochani. Zauważyła Pani, że w setkach filmów o miłości, najważniejszych sprawach w życiu często nie wiemy, co ludzie robili zawodowo, bo to miało najmniejsze znaczenie? Czego żałujemy na starość? Praktycznie nigdy tego, że za mało pracowaliśmy. Najczęściej, że za mało mieliśmy czasu na relacje, na miłość, na pasję i na zwykłe życie. To wbrew pozorom budujące – mamy czas, żeby w obecnej sytuacji na świecie przyjrzeć się swojemu życiu. Tego nauczyłam się od słuchaczek, od czytelniczek, od kontrahentów, od klientów. I jeszcze jednego prostego zdania wiele lat temu od obcokrajowca, który był kiedyś naszym pracownikiem. Mówił: jak masz dzisiaj zły dzień, nic Ci nie wychodzi to przeczekaj, a zobaczysz, że jutro będzie dużo lepszy dzień. I to się sprawdza. Po kiepskim dniu przychodzi dobry dzień. Taka jest natura świata. Po nocy dzień, po zimie wiosna, po deszczu słońce. To jest piękne. Akceptujemy to, co jest i co będzie. Od klientów nauczyłam się, że warto być realistą realizując duże projekty. Nic dużego i ważnego na emocjach – przesypiam się z każdym ważnym tematem. Nauka z życia a nie z książek jest najcenniejsza. Mam porównanie, dlatego mogę to powiedzieć.

Ekobiety.pl: Jakiej wiedzy poszukują mężczyźni i w jaki sposób trafiają na spotkania z Panią?

Agnieszka Zydroń: Wychowałam się w domu, w którym było 4 dorosłych, silnych mężczyzn. Mam męża z mocnym charakterem i syna. W naszym domu rodzinnym zawsze było dużo męskiej energii, męskiego zdania, męskich działań. Z jednej strony było z tym związane duże poczucie bezpieczeństwa, z drugiej należało nauczyć się iść na kompromisy, ale walczyć o swoje zdanie bez wojny, a w dialogu. Wojna kobiet z mężczyznami nie ma najmniejszego sensu. Wprowadza nas na tory podziału, a do tego mężczyźni są strategami, mają silne ego, męską dumę i jak kobieta idzie z nimi na otwartą wojnę, to choćby nie chcieli – czują się w obowiązku, aby wygrać. Nikt na tym nie zyskuje. Kobiety są wykończone, mężczyźni zacięci. A przecież najwięcej zyskujemy uzupełniając się, wspierając i dopełniając. To największa sztuka. Dzisiaj mamy tak dużą wiedzę i świadomość, a nie potrafimy stworzyć najważniejszych relacji i związków partnerskich. To jest sztuka, ale konieczna, aby być w pełni szczęśliwym człowiekiem. Samotność nie jest dla większości ludzi, a życie w nieudanym związku to choroba, smutek i dramat. Zostaje nam mądre zabranie się za robotę i uporządkowanie swojego wnętrza, aby stworzyć świetny związek. Mężczyźni są ze mną w kontakcie od lat, ponieważ przy wielu projektach współpracowałam z męskimi środowiskami, pracuję w branży, gdzie są głównie mężczyźni, przyjaźnię się z nimi. Od 15 lat jestem w małżeństwie, mam dwoje nastoletnich dzieci, stosuje proste zasady w związku i one są świętością. Mężczyźni pytają często, jak porozumieć się z kobietami. Narzekają, że feminizm je zniszczył, że są egoistyczne, że liczą się dla nich tylko pieniądze… Zarzutów jest mnóstwo, niemniej każda ze stron ma swoje argumenty. Jestem w tym od środka od dzieciństwa, więc wykorzystałam tą wiedzę w swoim życiu z sukcesem i teraz chętnie przekazuję ją innym. Rozumiem męski punkt widzenia, choć oczywiście mogę wymienić wiele zachowań niedopuszczalnych, ale do rozbrojenia 🙂 Szanuję mężczyzn i jestem przez nich szanowana. Czy jestem feministką? Jestem kobietą niezależną, która uważa, że do szczęścia potrzeba relacji kobiet i mężczyzn i dlatego tak mnie to fascynuje.

Ekobiety.pl: Czego najbardziej brakuje współczesnemu mężczyźnie w domu i w pracy?

Agnieszka Zydroń: Wsparcia, odpoczynku od presji, a jednocześnie mądrej mobilizacji ze strony kobiety. My wymagamy bardzo dużo, a mobilizujemy porównując męża do innych, poniżając go często w towarzystwie, nawet nieszkodliwie, ale jednak to na niego wpływa. Mężczyźni tracą motywację, mówią, że zawsze narzekamy, jesteśmy z nich niezadowolone. Pragną podziwu, wsparcia, ale w kole niezrozumienia

także zaczynają ranić partnerkę. Koło się kręci, a można je bardzo szybko zatrzymać mądrymi działaniami. Nagle okazuje się, że para przed rozstaniem zaczyna być znów w siebie wpatrzona, zakochana, zmotywowana do pracy nad związkiem. Proste rady i nie trzeba do tego wieloletnich terapii. Trzeba tylko najpierw skończyć z kilkoma niszczącymi zachowaniami, zagryźć przez chwilę język, popatrzeć na siebie, następnie wprowadzić w miejsce starych schematów nowe. I nagle dzięki sprawdzonym, prostym radom naszych babć mamy nowy związek i relację. To nie jest magia, a klasyczny powrót do tego, co powinno się robić w każdym związku, aby był szczęśliwy pomimo różnych życiowych sytuacji.

Ekobiety.pl: Czy mamy do czynienia z końcem maczyzmu i poszukiwaniem przez obecnych 30-40 latków zupełnie innego modelu męskości?

Słyszała Pani zdanie, że mężczyźni dzisiaj zapuszczają bardzo pokaźne brody, bo przynajmniej tego nie mogą zrobić kobiety? Oni chcą mieć kawałek męskości dla siebie, przestrzeń, w którą my nie wejdziemy i jej totalnie nie zagarniemy. Swoją jaskinię, swoją samotnię, aby do nas przychodzić nowym. To długi temat i dużo o tym na spotkaniach rozmawiamy. Kobiety konkurują z mężczyznami, a jednocześnie narzekają, że są wykończone wszystkimi obowiązkami. Trzeba to zatrzymać. Kobiecość to wielka siła, ale nie w upodabnianiu się do męskości, a w swojej indywidualnej naturze. Kobieta inaczej walczy, inaczej wygrywa, inaczej przeżywa porażki, inaczej buduje relacje. Mężczyzna ma inny świat, inaczej skonstruowany mózg, inne postrzeganie emocji, inne predyspozycje fizyczne. Dobrze, jak oba światy mają część wspólną, ale i osobne przestrzenie. Wymieszanie wszystkiego doprowadza do sytuacji, w której i kobieta i mężczyzna nie są szczęśliwi, czują się zdominowani, kontrolowani, wypaleni i zmęczeni rolami, które nie leżą w ich naturze. To temat na długie wykłady i na pewno będę do niego wracała w najbliższym czasie bardzo często. Jest pewne, że temat relacji i związków jest teraz bardziej istotny niż kiedyś, gdzie mądrość życiowa była przekazywana z pokolenia na pokolenie, a dzisiaj nauczycielami są przypadkowe publikacje, osoby, które stałego związku i relacji nie stworzyły, puste slogany dające ulgę na kilka chwil. W związku i relacjach liczy się kilka czynników i mądre działania, a naprawdę szczęście jest wówczas na wyciągnięcie ręki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here